Jak chronić rośliny przed mrozem

Pierwszy przymrozek rzadko przychodzi z zapowiedzią. Prognoza mówi o siedmiu stopniach nad ranem, a przy gruncie, w bezwietrzną i pogodną noc, termometr spada poniżej zera. Rośliny, które jeszcze wczoraj wyglądały zdrowo, budzą się przemarznięte. Dlatego przygotowania do zimy zaczyna się wcześniej, niż podpowiada kalendarz — zanim temperatura naprawdę spadnie, a nie w noc, kiedy już jest za późno.

Które rośliny są najbardziej wrażliwe

Nie wszystko w ogrodzie wymaga okrywania. Rodzime byliny i drzewa poradzą sobie same, bo ewoluowały w naszym klimacie. Kłopot dotyczy przede wszystkim czterech grup. Zanim zaczniesz cokolwiek okrywać, warto wiedzieć, na czym skupić energię.

  • Rośliny młode i świeżo posadzone — jesienne nasadzenia nie zdążyły ukorzenić się na tyle, by przetrwać silny mróz. Ich system korzeniowy jest płytki i podatny na przemarznięcie.
  • Iglaki i inne rośliny w donicach — bryła korzeniowa w pojemniku przemarza z każdej strony, nie tylko od góry. To zupełnie inna sytuacja niż korzenie schowane głęboko w gruncie.
  • Byliny wrażliwe na mróz — hortensje ogrodowe, róże, lawenda, wrzosy czy trawy ozdobne, które w ostrą zimę bez okrycia mogą przemarznąć do ziemi.
  • Rośliny egzotyczne i śródziemnomorskie — oleandry, cytrusy w donicach, palmy, oliwki. One po prostu nie są przystosowane do polskich zim i wymagają przeniesienia pod dach.

Osobno warto pamiętać o roślinach wiecznie zielonych. Iglaki i rododendrony zimą nadal parują wodę przez liście, a gdy grunt jest zmarznięty, nie mogą jej pobrać. Skutkiem jest tak zwana susza fizjologiczna — brązowienie igieł mimo że mróz sam w sobie ich nie zabił.

Ochrona roślin rosnących w gruncie

Rośliny zakorzenione w ziemi chroni się inaczej niż te w donicach, bo grunt sam działa jak bufor temperatury. Chodzi głównie o zabezpieczenie nasady pędu i strefy korzeniowej. Sprawdza się kilka metod, często stosowanych razem.

Kopczykowanie to klasyka przy różach. U podstawy krzewu usypuje się kopczyk z ziemi, kompostu lub kory na wysokość kilkunastu, dwudziestu centymetrów. Chroni to najczęściej przemarzające miejsce szczepienia. Ściółkowanie polega na okryciu gleby wokół rośliny warstwą kory, liści, słomy albo zrębków. Taka ściółka izoluje korzenie i ogranicza gwałtowne wahania temperatury gruntu, które są groźniejsze niż sam mróz.

Nadziemne części okrywa się agrowłókniną. To biała, przepuszczalna tkanina, która przepuszcza powietrze i część światła, a jednocześnie łagodzi mróz i wiatr. Do zimowego okrywania stosuje się zwykle grubszą włókninę, rzędu 50 gramów na metr kwadratowy, czasem w dwóch warstwach przy wrażliwszych roślinach. Cennym uzupełnieniem jest stroisz, czyli gałęzie iglaste — świerkowe lub sosnowe — którymi obkłada się i przykrywa rośliny. Stroisz osłania przed wiatrem, zatrzymuje śnieg jako naturalny izolator i przy tym dobrze przepuszcza powietrze.

Rośliny w donicach na balkonie i tarasie

Doniczka to najtrudniejszy przypadek, bo korzenie nie mają wokół siebie ochronnej masy ziemi. Mróz atakuje bryłę ze wszystkich stron, łącznie z dnem. Najlepszym rozwiązaniem, jeśli je masz, jest po prostu wniesienie rośliny do środka. Nie chodzi o ciepły salon, tylko o chłodne, jasne pomieszczenie: garaż z oknem, nieogrzewaną werandę, zimny przedpokój czy klatkę schodową, gdzie utrzymuje się kilka stopni powyżej zera. Rośliny w spoczynku nie potrzebują ciepła, potrzebują chłodu bez mrozu. Zioła i drobną zieleń najłatwiej prowadzić w domu przez zimę — o tym więcej w poradniku o ziołach przez cały rok, a jeśli szukasz gatunków niemal bezobsługowych, sięgnij po łatwe rośliny doniczkowe.

Kiedy przeniesienie nie wchodzi w grę, chroni się samą donicę. Owija się ją matą słomianą, jutą, folią bąbelkową albo grubą agrowłókniną — celem jest izolacja bryły korzeniowej, a nie liści. Bardzo ważne jest oderwanie doniczki od zimnego podłoża. Postaw ją na styropianie, drewnianej palecie albo specjalnych nóżkach, żeby mróz nie ciągnął od betonu i żeby nadmiar wody miał jak odpłynąć. Donicę najlepiej dosunąć do ściany budynku, od strony osłoniętej od wiatru, bo mur oddaje trochę ciepła. Dobór samych gatunków na balkon to osobny temat — pomóc może zestawienie roślin na balkon północny.

Kiedy zacząć okrywanie

Tu popełnia się najwięcej błędów. Rośliny okrywa się dopiero wtedy, gdy nadejdą trwałe, ujemne temperatury — orientacyjnie, gdy w nocy regularnie spada poniżej zera, a grunt zaczyna zamarzać na dobre. W praktyce to zwykle przełom listopada i grudnia, choć wszystko zależy od pogody w danym roku.

Wcześniejsze okrycie, jeszcze przy dodatnich temperaturach, robi więcej szkody niż pożytku. Pod materiałem robi się ciepło i wilgotno, rośliny nie hartują się przed zimą, a pąki mogą zaparować i zgnić. Zdrowe zahartowanie łagodnym, kilkustopniowym chłodem to warunek udanego zimowania. Z drugiej strony nie warto zwlekać do pierwszego ostrego ataku mrozu, bo wtedy uszkodzenia często już są.

Najczęstsze błędy

Zdecydowanie najgroźniejszy jest wybór złego materiału. Nieprzepuszczalna folia albo szczelny worek foliowy owinięty wokół rośliny zamienia się w pułapkę. Pod folią skrapla się para wodna, roślina zaparza się w ciągu słonecznego dnia, a nocą zamarza w wilgoci. Efektem jest gnicie i pleśń, a nie ochrona. Okrycie musi oddychać — stąd biała agrowłóknina, juta, mata słomiana czy stroisz, a nie zwykła folia na pędach.

Do tego dochodzi kilka pomyłek, które łatwo popełnić z dobrymi intencjami. Warto je znać, zanim sięgniesz po materiał okrywowy.

  1. Okrywanie zbyt wcześnie, przy dodatnich temperaturach, przez co roślina się nie hartuje i paruje pod osłoną.
  2. Okrywanie zbyt późno, gdy przemarznięcie już nastąpiło i osłona niczego nie cofnie.
  3. Szczelna folia bez dostępu powietrza, prowadząca do skraplania, zaparzenia i gnicia.
  4. Zapomnienie o podlaniu roślin wiecznie zielonych przed nadejściem mrozów — suchy grunt jesienią zwiększa ryzyko suszy fizjologicznej zimą.
  5. Pozostawienie okrycia zbyt długo wiosną, gdy w słońcu pod materiałem robi się gorąco i rośliny ruszają za wcześnie.

Na koniec drobiazg, o którym łatwo zapomnieć: przed pierwszymi mrozami dobrze jest porządnie podlać iglaki i inne zimozielone rośliny. Nawodniona tkanka lepiej znosi mróz, a roślina wchodzi w zimę z zapasem wody, którego zmarznięty grunt jej później nie dostarczy.

Najczęstsze pytania

W jakiej temperaturze zacząć okrywać rośliny?

Orientacyjnie wtedy, gdy nocne temperatury regularnie spadają poniżej zera, a grunt zaczyna zamarzać — najczęściej na przełomie listopada i grudnia. Pojedynczy, lekki przymrozek jesienią nie jest jeszcze sygnałem do okrywania.

Czy można okryć rośliny folią?

Nie na same pędy. Folia nie przepuszcza powietrza, przez co para się skrapla, a roślina zaparza i gnije. Do okrywania nadziemnych części używa się przepuszczalnej agrowłókniny, juty, maty słomianej lub stroiszu. Folię można wykorzystać co najwyżej do izolacji samej doniczki od zewnątrz.

Jak zabezpieczyć iglaki w donicach na balkonie?

Najlepiej wnieść je do chłodnego, jasnego pomieszczenia z temperaturą kilku stopni powyżej zera. Jeśli to niemożliwe, owiń donicę matą lub folią bąbelkową, unieś ją nad podłoże i dosuń do osłoniętej od wiatru ściany. Pamiętaj też o podlaniu rośliny przed mrozami.

Kiedy zdjąć okrycie wiosną?

Gdy minie ryzyko silnych, powrotnych przymrozków i temperatury się ustabilizują. Osłony zdejmuje się stopniowo, najlepiej w pochmurny dzień, żeby rośliny nie doznały szoku od nagłego słońca. Zbyt długo trzymane okrycie powoduje przegrzewanie i przedwczesny start wegetacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *