Co zrobić w razie kolizji drogowej — krok po kroku

Cofasz na parkingu przed marketem, patrzysz w lusterko, i nagle cichy chrzęst. Zderzak sąsiedniego auta spotkał się z Twoim. Nikt nie ucierpiał, poza lakierem i tętnem, które właśnie podskoczyło. Takie sytuacje zdarzają się codziennie, tysiącami, i mimo to w pierwszej chwili głowa pustoszeje. Co teraz? Kogo wołać, co spisać, czy dzwonić na policję?

Poniżej znajdziesz uporządkowany przebieg zdarzeń tuż po drobnej stłuczce oraz kilka rozróżnień, które w polskim prawie mają realne znaczenie. Chodzi o to, żebyś działał spokojnie i we właściwej kolejności. Warto też pamiętać, że wielu kolizji da się w ogóle uniknąć — zwłaszcza zimą, gdy liczy się dobre przygotowanie auta na zimę i odpowiednio wczesna wymiana opon.

Pierwsze minuty po zdarzeniu

Zanim zaczniesz cokolwiek spisywać, zadbaj o bezpieczeństwo. Adrenalina podpowiada, żeby od razu obejrzeć wgniecenie, ale najpierw trzeba ochronić siebie i innych uczestników ruchu. Kolejność ma znaczenie, bo źle zabezpieczone miejsce potrafi z drobnej stłuczki zrobić coś dużo poważniejszego.

  1. Zatrzymaj pojazd, włącz światła awaryjne i, jeśli masz kamizelkę odblaskową, załóż ją przed wyjściem z auta.
  2. Ustaw trójkąt ostrzegawczy w odległości zależnej od rodzaju drogi, żeby ostrzec nadjeżdżających kierowców.
  3. Sprawdź, czy komukolwiek nic się nie stało. To pytanie zadaj wprost drugiemu kierowcy i pasażerom, nie zakładaj z góry, że skoro auta ledwie się dotknęły, to wszyscy są cali.
  4. Jeśli pojazdy blokują ruch, a nikt nie jest ranny i nie ma sporu co do przebiegu, usuńcie je z jezdni. Wcześniej zrób zdjęcia ustawienia aut.
  5. Zbierz dokumentację: fotografie uszkodzeń, tablic rejestracyjnych, całej sceny oraz danych z dowodu i polisy drugiego uczestnika.

Telefon na numer alarmowy 112 wykonujesz wtedy, gdy pojawiają się osoby ranne albo gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Przy zwykłym otarciu lakieru wzywanie służb nie jest obowiązkowe. Policję warto jednak wezwać, kiedy sprawca nie chce przyznać się do winy, gdy podejrzewasz, że uczestnik jest pod wpływem alkoholu, albo gdy uszkodzenia są na tyle poważne, że trudno je ocenić na oko.

Kolizja czy wypadek? To nie są synonimy

W mowie potocznej używamy tych słów zamiennie. Prawo rozróżnia je ostro, a granicą jest stan zdrowia uczestników. Kryterium brzmi technicznie, ale sprowadza się do jednej liczby: siedem dni.

O kolizji mówimy, gdy skutkiem zdarzenia są wyłącznie szkody w mieniu albo obrażenia powodujące rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż siedem dni. To wykroczenie z art. 86 Kodeksu wykroczeń. Wypadek to zdarzenie cięższe, w którym ktoś zginął albo doznał obrażeń naruszających czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej siedmiu dni. Wtedy wchodzi w grę art. 177 Kodeksu karnego, a sprawcy grozi odpowiedzialność karna, nie tylko mandat. Przy wypadku obowiązek wezwania policji jest bezdyskusyjny, a do czasu przyjazdu służb nie wolno zmieniać położenia pojazdów ani innych śladów.

Ważne: oddalenie się z miejsca zdarzenia, w którym są ranni, bez wezwania pomocy i bez ujawnienia swojej tożsamości, może zostać potraktowane jako ucieczka i pociągnąć za sobą odpowiedzialność karną. Nawet jeśli wydaje Ci się, że stłuczka była błaha, upewnij się, że nikomu nic nie dolega, zanim odjedziesz.

Oświadczenie sprawcy kolizji

Kiedy nie ma rannych, a obaj kierowcy zgadzają się co do tego, kto zawinił, policja nie jest potrzebna. Wystarczy spisać wspólne oświadczenie. To dokument, który później trafia do ubezpieczyciela i przesądza o sprawnej wypłacie odszkodowania, więc warto go wypełnić dokładnie, a nie na kolanie i byle jak.

Dobre oświadczenie powinno zawierać dane obu kierowców i właścicieli pojazdów, w tym imiona, nazwiska, adresy oraz numery praw jazdy. Do tego dochodzą dane pojazdów: marka, model i numery rejestracyjne. Osobno wpisuje się numer polisy OC sprawcy i nazwę jego towarzystwa ubezpieczeniowego, bo to z tej polisy pokryta zostanie szkoda. Konieczna jest data, godzina i miejsce zdarzenia, opis okoliczności wraz z kierunkiem jazdy i wykonywanymi manewrami, a także wyliczenie widocznych uszkodzeń w obu autach. Kluczowy jest jasny zapis, kto i do czego się przyznaje. Jeśli byli świadkowie, dopisz ich dane kontaktowe. Na końcu obaj uczestnicy składają podpisy.

Gotowe formularze oświadczenia bywają w schowku razem z dokumentami auta, można je też mieć w telefonie. Jeżeli sprawca zaczyna kręcić, zmienia wersję albo odmawia podpisu, lepiej odpuścić spisywanie na własną rękę i wezwać policję.

Zgłoszenie szkody i terminy

Naprawę z tytułu kolizji finansuje ubezpieczyciel sprawcy, z jego obowiązkowego OC. Jako poszkodowany zgłaszasz szkodę bezpośrednio do tego towarzystwa, dołączając oświadczenie sprawcy, zdjęcia i dane uczestników. Możesz też skorzystać z tzw. bezpośredniej likwidacji szkody u własnego ubezpieczyciela, jeśli oferuje taką ścieżkę.

Od chwili, gdy ubezpieczyciel dostanie komplet dokumentów, ma trzydzieści dni na wydanie decyzji i wypłatę bezspornej części odszkodowania. Kiedy okoliczności są zawiłe i wymagają dodatkowego ustalenia, termin może wydłużyć się do dziewięćdziesięciu dni. Nie musisz działać w panice tego samego wieczoru. Roszczenia z OC co do zasady przedawniają się po trzech latach, choć zgłoszenie warto zrobić szybko, dopóki pamięć o szczegółach jest świeża, a dokumentacja kompletna. Jeśli decyzja ubezpieczyciela okaże się niekorzystna, nie musisz jej przyjmować bezkrytycznie — pomoże wtedy wiedza o tym, jak napisać skuteczne odwołanie od decyzji.

Drobna stłuczka rzadko bywa dramatem. Staje się nim dopiero wtedy, gdy w nerwach pominiemy podstawowe kroki albo pozwolimy sprawcy odjechać bez spisania danych. Spokój, kilka zdjęć i porządne oświadczenie zwykle wystarczą.

Powyższy tekst ma charakter ogólny i informacyjny. Przepisy bywają nowelizowane, a każda sytuacja na drodze jest inna. W sprawie indywidualnej, zwłaszcza gdy pojawiają się osoby ranne lub spór o winę, warto skonsultować się z prawnikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *