Co zobaczyć w Australii

Australia

Australia jest jednocześnie kontynentem i krajem, i to jednym z największych na świecie. Z Perth na zachodnim wybrzeżu do Sydney na wschodnim leci się samolotem około pięciu godzin. To mniej więcej tyle, co z Warszawy do Nowego Jorku część drogi. Odległości potrafią zaskoczyć każdego, kto planuje trasę z mapą w ręku i przekonaniem, że „przecież przejadę to w jeden dzień”.

Dlatego zanim ktokolwiek zacznie układać listę atrakcji, warto pomyśleć o skali. Australia to nie kraj na tydzień. To raczej wybór dwóch, może trzech regionów i porzucenie ambicji zobaczenia wszystkiego naraz. Poniżej prowadzę przez miejsca, które najczęściej lądują na trasie, i tłumaczę, czego się po nich spodziewać.

Sydney — pierwsze spotkanie z kontynentem

Większość podróżnych zaczyna właśnie tu. Sydney wita widokiem, który zna cały świat: biały żagiel Opery odbijający się w wodach zatoki Port Jackson. Budynek zaprojektował duński architekt Jørn Utzon, a jego charakterystyczne „muszle” powstawały z ogromnym trudem przez kilkanaście lat. Dziś Opera w Sydney figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Tuż obok rozpina się Sydney Harbour Bridge, stalowy łuk, po którym można się wspiąć w zorganizowanej grupie aż na sam szczyt. Widok z góry obejmuje całą zatokę i dzielnicę biznesową. Kto woli spokojniejsze tempo, ten kieruje się na plażę Bondi. To najsłynniejsza plaża miasta, mekka surferów i miejsce, z którego startuje nadmorski szlak spacerowy do Coogee — kilka kilometrów wzdłuż klifów, z widokiem na Pacyfik przez całą drogę.

Melbourne — kawa, sztuka i wąskie uliczki

Melbourne ma zupełnie inny charakter. Jeśli Sydney sprzedaje pocztówkowe widoki, Melbourne żyje w bocznych zaułkach. Miasto słynie z laneways — wąskich uliczek pełnych murali, ukrytych kawiarni i barów, do których trafia się często przez przypadek. Scena kawowa jest tu przedmiotem lokalnej dumy; mieszkańcy potrafią godzinami dyskutować o tym, gdzie parzą najlepsze flat white.

Do tego dochodzi kultura w każdej postaci. Galerie, teatry, festiwale, sport — Melbourne co roku gości wielkoszlemowy turniej tenisowy Australian Open oraz Grand Prix Formuły 1. Miasto regularnie zajmuje wysokie miejsca w rankingach najbardziej przyjaznych do życia miejsc na świecie, i po kilku dniach spacerów łatwo zrozumieć, skąd ta opinia.

Wielka Rafa Koralowa — podwodny świat Queensland

Na północ, w stanie Queensland, leży coś, czego nie da się porównać z niczym innym. Wielka Rafa Koralowa ciągnie się na długości około 2300 kilometrów wzdłuż wschodniego wybrzeża i składa się z ponad 2900 pojedynczych raf oraz setek wysp. To największa struktura zbudowana przez żywe organizmy na naszej planecie — widać ją nawet z kosmosu.

Bazą wypadową jest zwykle miasto Cairns albo Port Douglas. Stąd łodzie wypływają na całodniowe rejsy nurkowe i snorkelingowe. Pod powierzchnią czeka świat, który trudno opisać bez przesady: ławice kolorowych ryb, żółwie morskie, koralowce w odcieniach, których nie widuje się nigdzie indziej. Rafa mierzy się z poważnymi zagrożeniami — ocieplenie wody powoduje blaknięcie koralowców — więc odwiedzający coraz częściej wybierają operatorów działających w duchu ochrony środowiska.

Uluru — czerwone serce kontynentu

W samym środku Australii, wśród pustynnej równiny Czerwonego Centrum, wyrasta Uluru, znane też jako Ayers Rock. To monolit z piaskowca o wysokości 348 metrów, którego obwód wynosi ponad dziewięć kilometrów. Skała zmienia barwę w zależności od pory dnia — o wschodzie i zachodzie słońca płonie intensywną czerwienią, jakby ktoś podpalił ją od środka.

Dla Aborygenów z ludu Anangu Uluru to miejsce święte, wpisane w mitologię i obrzędy sięgające dziesiątek tysięcy lat. Od 2019 roku obowiązuje zakaz wspinania się na skałę — była to prośba rdzennych mieszkańców, uszanowana przez zarządców parku narodowego Uluru-Kata Tjuta. Zamiast wchodzić na górę, obchodzi się ją dołem szlakami u podnóża, gdzie widać jaskinie, malowidła naskalne i źródła wody.

Great Ocean Road i Dwunastu Apostołów

Wracając na południe, w stanie Wiktoria, warto poświęcić dzień na Great Ocean Road. Ta nadmorska trasa liczy 243 kilometry i wije się wzdłuż wybrzeża, odsłaniając kolejne zatoczki, lasy eukaliptusowe i klify opadające wprost do oceanu. Zbudowali ją weterani pierwszej wojny światowej — to największy na świecie pomnik wojenny w formie drogi.

Punkt kulminacyjny to Dwunastu Apostołów — grupa wapiennych iglic sterczących z wody tuż przy brzegu. Nazwa jest myląca, bo skał nigdy nie było dwanaście, a część z nich zawaliła się z czasem pod naporem fal. Erozja wciąż działa, więc krajobraz powoli się zmienia. O zachodzie słońca, gdy światło pada z boku, robi się tam scena, którą pamięta się latami.

Tasmania — dzika wyspa na południu

Kto ma więcej czasu, ten dorzuca do trasy Tasmanię. Ta wyspa oddzielona od kontynentu Cieśniną Bassa jest zieleńsza, chłodniejsza i dużo bardziej dzika. Prawie połowa jej powierzchni to parki narodowe i rezerwaty. Szlaki wiodą przez pierwotne lasy deszczowe, wzdłuż jezior i przez góry, w których łatwiej spotkać zwierzę niż drugiego człowieka. Tu też żyje diabeł tasmański — mały drapieżnik, którego nie uświadczy się nigdzie indziej na wolności.

Zwierzęta, których nie ma nigdzie indziej

Australijska fauna zasługuje na osobny akapit, bo jest naprawdę wyjątkowa. Ewolucja na odizolowanym kontynencie poszła własną drogą i stworzyła stworzenia, których próżno szukać na innych lądach. Kangury pasą się na trawnikach na obrzeżach miast. Koale drzemią w koronach eukaliptusów po kilkanaście godzin dziennie. Do tego dochodzą dziobaki, wombaty, kolczatki i całe bogactwo ptaków.

Zwierzęta ogląda się w kilku miejscach — w parkach narodowych, w ośrodkach rehabilitacji dzikiej fauny, a czasem po prostu na poboczu drogi. Kangur potrafi wyskoczyć przed samochód o zmierzchu, dlatego lokalni kierowcy unikają jazdy nocą poza miastami. Warto o tym pamiętać przy wynajmie auta.

Praktyczne sprawy przed wyjazdem

Zanim spakuje się walizkę, trzeba ogarnąć kilka rzeczy, które w przypadku Australii wyglądają inaczej niż w Europie. Pory roku są tu odwrócone — gdy w Polsce trwa zima, w Australii panuje lato, a szczyt sezonu turystycznego przypada na przełom grudnia i stycznia. Klimat też mocno się różni w zależności od regionu: tropikalna północ, umiarkowane południe i suchy interior wymagają zupełnie różnego pakowania. Zanim zamkniesz walizkę, sprawdź, jak rozsądnie podejść do pakowania bagażu podręcznego na tak długi lot.

Kilka spraw, o które trzeba zadbać wcześniej:

  • Wiza. Obywatele Polski potrzebują elektronicznego zezwolenia na wjazd (eVisitor), o które wnioskuje się online przed podróżą. Załatwia się je zdalnie i zwykle szybko.
  • Loty. Z Polski nie ma połączeń bezpośrednich — podróż wiedzie przez jeden lub dwa przesiadki, najczęściej przez Bliski Wschód lub Azję, i trwa łącznie ponad dwadzieścia godzin.
  • Odległości. Przeloty krajowe między głównymi miastami są normą, bo pokonywanie tysięcy kilometrów samochodem zjada cały urlop.
  • Prawo jazdy i ruch lewostronny. Jeździ się lewą stroną, a przy wynajmie auta przydaje się międzynarodowe prawo jazdy.

Do tego dochodzi silne słońce. Wskaźnik UV bywa w Australii ekstremalny, więc krem z wysokim filtrem, nakrycie głowy i okulary to nie fanaberia, tylko podstawa. Miejscowi traktują ochronę przeciwsłoneczną bardzo poważnie i szybko przekonuje się do tego każdy przyjezdny. Warto też wcześniej pomyśleć o łączności i sprawdzić, jak zapewnić sobie internet w podróży, zanim wsiądziesz do samolotu. A jeśli marzą Ci się kolejne dalekie wyprawy na drugiej półkuli, zobacz przy okazji, co zobaczyć w Argentynie, gdzie odległości bywają równie zaskakujące.

FAQ

Ile dni potrzeba na zwiedzanie Australii?

Sensowne minimum to dwa tygodnie, a i tak wystarczą one na jeden, dwa regiony. Na spokojne połączenie wschodniego wybrzeża z Czerwonym Centrum lepiej zarezerwować trzy tygodnie lub więcej.

Kiedy najlepiej lecieć do Australii?

To zależy od regionu. Na południe (Sydney, Melbourne, Tasmania) najprzyjemniejsze są miesiące od października do kwietnia. Tropikalną północ i Wielką Rafę Koralową lepiej odwiedzać w porze suchej, czyli mniej więcej od maja do października.

Czy do Australii potrzebna jest wiza?

Tak. Obywatele Polski przed wyjazdem wnioskują o elektroniczne zezwolenie eVisitor. Wniosek składa się online, bez wizyty w placówce.

Czy podróż po Australii jest bezpieczna?

Australia należy do krajów bezpiecznych dla turystów. Największą ostrożność zachowuje się wobec przyrody — silnego słońca, prądów morskich na plażach oraz dzikich zwierząt na drogach o zmierzchu.

Czy naprawdę zobaczę kangury i koale?

Tak, choć nie zawsze na ulicy. Najpewniej spotka się je w parkach narodowych i ośrodkach dzikiej fauny, a kangury bywają widywane na obrzeżach miast, zwłaszcza rano i o zmierzchu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *